Reklama
24 Stycznia 2019 Czwartek
Dziś imieniny: Felicji, Roberta, Sławy
Do końca roku zostało 342 dni.
Reklama
Reklama

 
Mistrz Polski - na kolanach!
Wiadomości - Aktualności
Wpisany przez Sławek Cybulski   
niedziela, 16 grudnia 2018 18:49



Gatta Active w absolutnym hicie tej rundy rozbiła faworyzowany Rekord Bielsko – Biała aż 6:3. Zduńskowolanie wysłali tym wyraźny sygnał, że mimo ostatnich niepowodzeń, nie warto skreślać ich z listy pretendentów do medali.

 

Biorąc pod uwagę ostatni kryzys Gatty o którym szczerze mówili nawet sami zawodnicy, gdyby przed tym meczem zrobić sondę wśród kibiców, bez wątpienia niewielu byłoby optymistów. Większość pewnie miałaby nadzieję, że Gatta w obecnej formie przy odrobinie szczęścia może z mistrzem Polski i uczestnikiem Ligi Mistrzów przegrać nieznacznie. Niepoprawni optymiści wskazywaliby być może na jednobramkowe zwycięstwo naszych (bo najczęściej różnicą jednego gola kończyły się w ostatnich latach potyczki obu tych drużyn). Zwycięstwo aż trzema bramkami, chyba raczej nie mieściło nam się w głowie.

A przecież dokonali tego! Ba, Gatta prowadziła z Rekordem już 5:1! i zanosiło się zwyczajnie na pogrom, jakiego mistrzowie Polski nie doświadczyli aż od wiosny 2016 roku, gdy przegrali 2 do 7 z... Gattą Active.

Nasi piłkarze pokazali w tym meczu wszystko: niesamowitą wolę walki i wiarę w zwycięstwo, gdy Maksym Pautiak gonił odbitą piłkę przez całe boisko i na centymetry przed linią końcową z niesamowicie ostrego kąta wpakował do siatki bielszczan. Zimną krew: gdy Arek Szypczyński będąc sam na sam z bramkarzem i czując na plecach ogromny ciężar oczekiwań kibiców, markując strzał, przełożył piłkę zwodem na lewą nogę i spokojnie wpakował ją do siatki. Precyzję: gdy Daniel Krawczyk (strzelił bielszczanom 2 gole) „założył siatkę” bramkarzowi rywali, albo gdy Michał Marciniak dobił piłkę z dystansu trafiając na 3:0. Doświadczenie: gdy Mariusz Milewski wykorzystał okres 2 minut przewagi liczebnej i huknął po ziemi w długi róg, znajdując niewielką lukę w gąszczu nóg rywali. Gatcie wychodziło w tym meczu niemal wszystko, co mogło wyjść. I nie znaczy to, że bielszczanie zagrali słabo. Po prostu Gatta zagrała tak dobrze, ambitnie i z taką determinacją, że rozegrała spotkanie z mistrzem Polski jak równy z równym a w wielu momentach potrafiła Rekord zdominować. Bielszczanie którzy dla ogromnej większości drużyn w naszym kraju są nieosiągalni i przyzwyczaili swoich kibiców do dwucyfrowych zwycięstw, tym razem byli niemal bezradni. Przyczynił się do tego również Darek Słowiński, który popisał się wieloma pewnymi interwencjami, przy silnych strzałach z dystansu Michała Marka, najlepszego snajpera Bielska. Tego zwycięstwa oczywiście nie byłoby bez Marcina Stanisławskiego, który z boiska i ławki na bieżąco korygował grę drużyny, Michała Szymczaka, który często w tym meczu był naszym „drugim bramkarzem”, Mateusza Olczaka, Igora Sobalczyka, którzy swoimi rajdami na skrzydłach stwarzali groźne sytuacje, a także Juliana Gorbatego i Adama Miłosińskiego, którzy gorąco wspomagali swój zespół. No i Wojtka Sopura, który pomagał trenerskim i zawodniczym doświadczeniem. A do tego, na trybunach palce obgryzał prezes Józef Wrzesiński.

O tym zwycięstwie cała Polska będzie mówić długo, bo przecież Rekord także w tym roku jest pewniakiem do złota, będąc – jak to niektórzy chyba trafnie określają – zespołem z innej galaktyki. A kocurom takiego rozmiaru triumf z pewnością pozwoli szybciej uporać się z kryzysem formy... chyba, że jest to raczej kryzys całego klubu – bo takie niepokojące wieści również dochodzą..


See also:
Najnowsze artykuły:

 
 
Reklama
Reklama




                              Partnerzy:
                                 
Copyright© Agencja Informacyjno - Artystyczna "Jarso - Media" Sławomir Cybulski