Reklama
25 Września 2018 Wtorek
Dziś imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa
Do końca roku zostało 98 dni.
Reklama
Reklama

 
Z Brazylii – w rodzinne strony [FOTO]
Wiadomości - Aktualności
Wpisany przez Sławek Cybulski   
poniedziałek, 27 sierpnia 2018 18:35

 

Urodził się niedaleko Zduńskiej Woli, ale zawirowania wojenne rzuciły jego rodzinę do dalekiej Brazylii. Teraz, po blisko 70-latach postanowił odbyć sentymentalną podróż w rodzinne strony. Pan Franciszek Susmaga (na zdj.) przez cały ten czas tęsknił za Polską i pielęgnował ojczystą mowę, choć nie było to łatwe.

 

Pan Franciszek Susmaga urodził się w 1930 roku miejscowości Ostry Wilk niedaleko Strońska koło Zduńskiej Woli. Jest synem Wincentego i Marii Susmagi z domu Kacała. Po wybuchu wojny w 42 roku, jego rodzina musiała opuścić rodzinne strony. Do końca wojny Susmagowie przebywali w Niemczech, gdzie ojciec pana Franciszka przymusowo pracował. Po zajęciu części Niemiec przez wojska amerykańskie i brytyjskie, rodzina Susmagów zdecydowała się wyjechać na zachód. Najpierw na krótko osiadła we Włoszech a później w Brazylii w Rio De Janeiro a następnie w mieście Salvador. Pan Franciszek kształcił się jako tokarz. Później, założył firmę i własną rodzinę. Ma 4 dzieci. 2 z nich: Patricia i Brunek wraz ze swoimi najbliższymi, towarzyszyli mu w sentymentalnej podróży w rodzinne strony, którą umożliwiła panu Franciszkowi ambasada Polska w Brazylii. Wcześniej nie było to możliwe, bo do tej pory nie ma obywatelstwa brazylijskiego i nie mógł otrzymać paszportu. Teraźniejsza Polska zrobiła na panu Franciszku olbrzymie wrażenie. Nie spodziewał się, że jego ojczyzna tak bardzo się zmieniła.

 

- Kraj bardzo jest rozwinięty. Nie myślałem, że tak bardzo się rozwinął w tak krótkim czasie: dużo zieleni, mieszkania bardzo piękne, szosy, dużo samochodów. Nprawdę mnie to zaskoczyło. Bardzo ładnie. Gdybym był młodszy, to jeszcze bym się zdecydował mieszkć tutaj w Polsce - podkreśla Franciszek Susmaga

 

W Brazylii, w okolicy gdzie mieszkał pan Franciszek nie było Polaków, ale starał się za wszelką cenę pamiętać ojczystą mowę.

 

- Przypływały polskie statki z polską załogą, które zabierały kakao. Skorzystałemz tej okazji i z załogą rozmawiałem po polsku. Książki polskie też poczytałem, żeby nie zapomnieć języka polskiego – dodaje pan Franciszek

 

Pan Franciszek będzie w rodzinnych stronach przez najbliższy tydzień. Ostrego Wilka, gdzie spędził dzieciństwo już nie ma, ale jego wspomnienia wiążą się także ze Strońskiem oraz Zduńską Wolą, gdzie również mieszkał przez blisko rok. Zamierza także zwiedzić Kraków.

 

 

Aktualizowany: poniedziałek, 27 sierpnia 2018 18:40
 
 
Reklama
Reklama




                              Partnerzy:
                                 
Copyright© Agencja Informacyjno - Artystyczna "Jarso - Media" Sławomir Cybulski