Reklama
21 Stycznia 2018 Niedziela
Dziś imieniny: Agnieszki, Jarosława, Nory
Do końca roku zostało 345 dni.
Reklama
Reklama

 
Twierdza nadal niezdobyta!
Wiadomości - Aktualności
Wpisany przez Sławek Cybulski   
piątek, 12 stycznia 2018 23:49


Zduńskowolska twierdza pozostała niezdobyta. Po niezwykle emocjonującym meczu, dziś wieczorem Gatta Active pokonała FC Toruń 5:3.

 

Obie drużyny wyszły na boisko bardzo zmotywowane. Torunianie – by zastąpić Gattę w fotelu wicelidera oraz - a może przede wszystkim – by zdobyć wreszcie, niezdobytą od 2 lat (27.02.2016 4:5 z Nbit Gliwice) twierdzę Zduńska Wola. Gatta zamierzała natomiast potwierdzić, że zasłużenie aspiruje do srebra w tym sezonie i że oprócz Rekordu, nie ma sobie równych w lidze, no i że w ogóle nie ma sobie równych, grając przed własną publicznością.

 

Od początku mecz toczył się w szybkim tempie, lecz był bardzo wyrównany. Dużo pracy mieli bramkarze: Dariusz Słowiński i Nicolae Neagu. Co chwilę popisywali się refleksem. Oba zespoły przypominały dwóch zapaśników, którzy trwają w klinczu. Mijała 16 minuta i nadal było 0:0. Gdy wydawało się, że tak pozostanie do przerwy, zawodnik z Torunia będąc w polu karnym zmienił ręką kierunek lotu piłki i sędzia podyktował rzut karny. Michał Szymczak strzelił pewnie niemal w sam środek, ale Neagu nie spodziewał się tego i Gatta objęła prowadzenie.

 

W zduńskowolskiej drużynie wszyscy bez wyjątku zasłużyli na wyróżnienie, bo wszyscy dziś dali z siebie wszystko, wspinając się na wyżyny swoich umiejętności (a te wyżyny to prawdziwe Himalaje), lecz już nie pierwszy raz klasą samą w sobie okazał się Daniel Krawczyk. Gdy torunianie coraz bardziej przyciskali dążąc do wyrównania, „krawiec” znów zrobił różnicę i trafił na 2:0. Kibice spodziewali się, że ten gol podetnie nieco skrzydła przyjednym, ale nic bardziej mylnego. To zbyt dobra i zbyt doświadczona drużyna. Pokazała to celnym strzałem Mateusza Cymana, który dał gościom bramkę kontaktową. I znów zrobiło się gorąco. Na trybunach nie chichł doping, nie tylko dla Gatty, bo z Torunia przyjechał 4-osobowy fanklub z ujmującym transparentem „nieliczni ale fanatyczni”, co okazało się prawdą. W 29 minucie Maksym Pautiak strzelił debiutanckiego gola w barwach Gatty i zrobiło się 3:1. Widownia była w euforii, ale mecz nadal był wyrównany i wiadomo było, że torunianie „tanio skóry nie sprzedadzą”. Od 30 minuty Gatta musiała grać ostrożniej, bo złapała już 5 fauli. W 37 minucie Mateusz Spychalski dał gościom ponownie gola na kontakt, a minutę później Marcin Mikołajewicz wyrównał wynik. Tym razem mogło się wydawać, że to torunianie „nakręceni” remisowym golem wyjadą ze Zduńskiej Woli z kompletem punktów, ale nasi nie cofnęli się. Niezwykle emocjonująca była zwłaszcza ostatnia minuta meczu, w której najpierw Daniel Krawczyk dał Gatcie prowadzenie, a w ostatniej sekundzie spotkania Michał Szymczak trafił do pustej bramki gości i przypieczętował zwycięstwo Gatty 5:3.

Zduńskowolanie zdobyli więc dziś wieczorem komplet punktów i zachowali pozycję wicelidera Futsal Ekstraklasy. No i twierdza Zduńska Wola nadal pozostaje niezdobyta!

 

 

 


See also:
Najnowsze artykuły:

 
 
Reklama
Reklama




                              Partnerzy:
                                 
Copyright© Agencja Informacyjno - Artystyczna "Jarso - Media" Sławomir Cybulski