Reklama
19 Listopada 2017 Niedziela
Dziś imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła
Do końca roku zostało 43 dni.
Reklama
Reklama

 
Angielskie wychowanie [FOTO]
Wiadomości - Aktualności
Wpisany przez Sławek Cybulski   
czwartek, 23 lutego 2017 22:12


 

 

 

 

Grupa nauczycieli przedszkolnych z naszego miasta była w Anglii w ramach programu „Erasmus+” na który miasto otrzymało unijne pieniądze. Jakie doświadczenia przywieźli? Jak wygląda opieka nad dziećmi w Wielkiej Brytanii? W czym angielskie przedszkola różnią się od polskich? Co ich zafascynowało, a co najbardziej zaskoczyło i zszokowało?

Wyjazd zduńskowolskich nauczycieli wychowania przedszkolnego odbywa się w ramach projektu „Nowe wyzwania – nowa podstawa” realizowanego przez miasto od 2015 roku doskonalącego umiejętności dyrektorów i nauczycieli przedszkoli w zakresie języka angielskiego, ponieważ zgodnie z ministerialnym rozporządzeniem, od 1 września 2017 roku wszystkie przedszkolaki będą musiały uczyć się języka angielskiego. Na realizację tego projektu miasto pozyskało blisko 368 tysięcy złotych z Programu ERASMUS+ Wiedza – Edukacja – Rozwój. W jego ramach 5 grup nauczycieli (10-osobowych) wyjeżdża po kolei do Wielkiej Brytanii na tygodniowe kursy metodyczne. Obecnie przebywa tam czwarta grupa. Zduńskowolskie nauczycielki i dyrektorki przedszkoli były w Lincoln Christ’s Hospital School. Jakie doświadczenia stamtąd przywiozły? Czym opieka nad dziećmi i nauka w angielskich przedszkolach różni się od tej u nas? O jakich ciekawostkach i spostrzeżeniach mówiły na spotkaniu z dziennikarzami?

- W Wielkiej Brytanii stawia się przede wszystkim na metodę wywodzącą się z naturalnego przebywania dzieci z przyrodą ożywioną i niepożywioną. To jest dość ciekawe, bowiem jakby fundamentem wszelkich działań pedagogicznych ze strony nauczycieli jest powracanie do natury. (…) Dzieci budują w ogrodzie przeróżne ścieżki i tam spędzają czas. Przy możliwości bycia bezpośrednio na powietrzu wiele innych swoich sfer rozwojowych - nie wiedząc o tym - mają możliwość rozwijać. Co mnie mile zaskoczyło, to w każdej sali, grupie jest codzienne wyjście na dwór, ale to jest też tak, że zabudowa jest parterowa i każda grupa, sala, klasa, ma możliwość bezpośredniego wyjścia w przestrzeń wyznaczoną, gdzie mogą przebywać. I robią to rzeczywiście każdego dnia, bez względu na to, czy pada deszcz. Bardzo duży nacisk jest tam na to położony. (…) To może byłoby warte ściągnięcia przez nasze środowisko, natomiast później po tych spotkaniach analizowałyśmy to wspólnie w hotelu, rozmawiałyśmy, wymieniałyśmy się spostrzeżeniami. U nas to wygląda inaczej, rodzice zaraz by powiedzieli, że nie życzą sobie tego. Tam dzieci są zaopatrzone w kalosze, przeciwdeszczowe ubrania. (…) I to nie tak, że jak już wyjdą i wracają, to już więcej nie wychodzą. Nie – mówi Agata Wlazły – wicedyrektor Publicznego Przedszkola nr 4


- Miałyśmy możliwość zerknąć od strony metodycznej, jak wygląda tam na przykład wprowadzanie liter, alfabetu, wyrazów, słownictwa angielskiego. To nam bardzo się podobało. Tam jest położony duży nacisk na tak zwaną fonetykę, odpowiednie wymawianie. Co nas urzekło? – taka wzmożona opieka, w sensie takim, że tam oprócz nauczycieli pracujących z dziećmi, są tak zwani asystenci. I w zależności od tego, jakiego rodzaju prowadzone są zajęcia, tylu asystentów w tych zajęciach uczestniczy. To nie jest tak, że oni są przyporządkowani do danej grupy, tylko gdy istnieje taka potrzeba, że w danej grupie na przykład w dniu dzisiejszym są prowadzone jakieś zajęcia, które wymagają wzmożonej opieki, ci asystenci się pojawiają i pomagają nauczycielom w prowadzeniu tych zajęć. Jeśli chodzi o dzieci niepełnosprawne, to każde takie dziecko ma przyporządkowanego 1 asystenta, który uczestniczy razem z nim we wszystkich zajęciach cały czas, przez cały dzień (…) - mówi Alicja Strzelecka – dyrektor Publicznego Przedszkola nr 6


- Ciekawą sprawą było również zaobserwowanie, jak wygląda ta struktura szkolnictwa w Wielkiej Brytanii. Organizuje się tam zupełnie inaczej poziomy nauczania. (…) Tam system przedszkolny zaczyna się już od 2-latka, również półtoraroczne dzieci tam przebywają. Nie ma ściśle określonych podziałów na grupy wiekowe. Dzieci, w zależności od ich zainteresowania, potrzeb, przechodzą z jednej do drugiej sali. To wygląda jak w edukacji montessori: swoboda, nie ograniczanie dzieci określonymi miejscami, tylko tworzone są takie miejsca zainteresowania i one z tego korzystają. Zupełnie też inaczej wygląda współpraca z rodzicami. Generalnie przedszkola są zamykanymi przedszkolami. To my możemy się pochwalić tym, że u nas jest o wiele większa swoboda. Jesteśmy placówkami otwartymi: w każdej chwili i w każdym momencie rodzic może przyjść do placówki i zobaczyć w jakich warunkach dziecko się uczy, co w danej chwili robi, czym się zajmuje. Natomiast w Anglii jest ścisła bariera zamknięcia. Mały dostęp rodziców do wnętrza placówki. To, co nas zadziwiło, to moment odbierania dziecka przez rodziców: jest znak STOP przy wejściu do placówki i rodzic cierpliwie czeka, jest poproszony na określoną godzinę i dziecko jest wypuszczane z pomieszczenia. I w zasadzie rodzic już nie ma możliwości przekroczenia tego progu. Również informacja o dziecku z danego dnia, nie jest przekazywana bezpośrednio rodzicowi. Tam odbywa się wszystko on line. Każdy nauczyciel posiada tablet i w ciągu całego dnia pobytu dziecka w placówce, robi zdjęcia i tworzy krótkie informacje i krótkie notatki o tym, co się dzieje z dzieckiem w danym momencie i je od razu odsyła. I ta informacja dociera do rodzica ze zdjęciem, krótkimi filmikami, a zwrotna informacja od rodzica, również spływa on line do nauczyciela. I to jest ta komunikacja między nauczycielem a rodzicem – mówi Katarzyna Łapa – Dróżdż, dyrektor Publicznego Przedszkola nr 4


 

- Bardzo szokujące to dla nas było, bo ten znak STOP nie jest bezpośrednio przy drzwiach, tylko jest w odległości kilkumetrowej od nich. Asystent nauczyciela bierze dziecko za rączkę, otwiera drzwi, podaje - wypuszcza dziecko do rodzica i zamyka drzwi – dodaje Agata Wlazły


Okazuje się, że angielskie przedszkolaki w ogóle nie występują przed swoimi rodzicami tak jak u nas, na przykład na Dzień Dziadka, lub Dzień Mamy lub na Mikołajki. Owszem, dzieci biorą udział w swego rodzaju akademiach, ale to są wewnętrzne zajęcia. Rodzice, praktycznie wchodzą głębiej na teren przedszkola tylko po to, by dokonać w sekretariacie opłaty. Zwracano uwagę na to, że angielskie szkoły i przedszkola są doskonale wyposażone w sprzęt multimedialny, który jest tam w każdej pracowni.


- Też nie możemy mieć kompleksów, jeśli chodzi o nasze placówki – o wystrój i wyposażenie. Dlatego, że my również mam brdzo dużo ciekawych, fajnych pomocy. Tak, że wyposażenie stoi u nas na dużym, a kto wie, czy nawet nie a wyższym poziomie. Koleżanki zaprezentowały tam film z uroczystości naszej przedszkolnej, to ci uczestnicy tam w Anglii byli pod ogromnym wrażeniem, że u nas aż na takim poziomie organizuje się na przykład jakieś występy, w których biorą udział także rodzice. U nich czegoś takiego się nie praktykuje – mówi Alicja Strzelecka, dyrektor Publicznego Przedszkola nr 6


W odróżnieniu od naszego kraju, w Anglii zarówno nauczyciele w szkołach jak i przedszkolach mają przerwy. Mogą zjeść lunch, napić się kawy, odpocząć a nawet wyjść na spacer. W tym czasie dziećmi zajmują się asystenci. Rodzice przyprowadzaja dzieci na ściśle określoną godzinę. Nie ma takiej dowolności jak u nas. Mimo dużej swobory, zarówno w przedszkolach jak i szkołach panuje duża dyscyplina a po korytarzach dzieci chodzą... lewą stroną.


- Nauczyciel podnosi rękę, robi gest „patrz na mnie” i musi dziecko słuchać. Tam nie ma takich sytuacji, że pani woła, prosi. Tam krótki sygał. (…) Dla nas jest to niepojęte i niezrozumiałe. My uczymy dzieci chodzenia w parach. Ustawiania się w różnych formach. Natomiast tam, jest to taka dyscyplina wojskowa – mówi Katarzyna Łapa – Dróżdż, dyrektor Publicznego Przedszkola nr 4


Wbrew obiegowym opiniom, w Anglii nie chroni się dzieci przed zarazkami. Przedszkolaki wchodzą na salę w obuwiu, w którym przyszły, nie zemiając go.


- I to jest dla nas również zadziwiające, to – ja to określę w ten sposób – że przepisy SANEPiDowskie tam nie funkcjonują. (…) Czy to zima, czy jesiń, czy lato, to samo obuwie jest na wykładzinach, również luch i przekąski są na tych samych dywanach, gdzie właśnie dziecko wraca z zabawy na dworze nie myjąc rąk i spożywa posiłki. (…) Jest to u nich uzasadnione. Jest to forma hartowania i budowania odporności dziecka – podkreśla Katarzyna Łapa – Dróżdż


No i jak twierdzą nasze panie przedszkolanki, chyba to się sprawdza, bo tam dzieci generalnie nie chorują. Jeśli nie ma dziecko temperatury, to nie jest uznawane jako choroba i przychodzi do placówki.


- My mamy zupełnie inne procedury. U nas dziecko w temperaturą, katarem, kaszlem niestety nie jest przyjmowane. Tam, dziecko z katarem to też ie jest choroba. Jeśli dziecko nie przyjdzie jeden dzień do placówki, od razu jest telefon do rodzica, „co się dzieje? Czy jest chore”. A „chore” to tam zupełnie inna definicja niż u nas. Jeśli może uczęszczać do przedszkola to MUSI. Ponieważ za każdy dzień pobytu dziecka w przedszkolu płaci państwo. Każdy dzień absencji dziecka to strata dla przedszkola – zauważa dyrektorka Przedszkola nr 4


Okazuje się również, że nasi nauczyciele nie mają się czego wstydzić, jeśli chodzi o wykształcenie. Tam nauczają nauczyciele przeważnie na poziomie licencjata lub z wykształceniem średnim. Solidne wykształcenie mają w Anglii za to dyrektorzy przedszkoli, którzy są prawdziwymi osobistościami w swoim środowisku. I są za swoją funkcję sowicie nagradzani. Dość powiedzieć, że pensja dyrektora aż... 15-krotnie przewyższa pensję nauczycielską!!.


- Gdy im powiedzieliśmy, że nasi nauczyciele mają studia kierunkowe, studia podyplonowe z przeróżnych zakresów i bardzo dużo kursów doskonalących, to byli zadziwieni. Tam akademicki nauczyciel posiada takie wykształcenie, jak właśnie my – nauczyciele wychowania przedszkolnego. (..) Nasi nauczyciele wywarli również na brytyjskich nauczycielach bardzo duże wrażenie właśnie z powodu naszej wiedzy i umiejętności, rozmów, chęci uczenia się ich języka - podkreśliła Beata Wójcik, dyrektor Publicznego Przedszkola nr 3


Dla uczestniczek wyjazdu, pobyt w Lincoln w Christ’s Hospital School był nie tylko okazją do obserwacji, ale przede wszystkim solidnym treningiem zastosowania języka angielskiego nie tylko w rozmowach z tamtejszymi nauczycielami, ale także w rozmowach a dziećmi.


Obecna na konferencji wiceprezydent Beata Turlakiewicz przypomniała czasy, gdy nikt nawet nie myślał o tym, by uczyć w przedszkolach języka angielskiego:

 

- Mój syn jak chodził do przedszkola to nie było tego dodatkowego języka angielskiego, a teraz mi się przypomina taki wierszyk, który zawsze mówił:

 

 

Nasza Pani umie wszystko

 

Umie nazwy nadać listkom

W nazwach kwiatów i motyli

Też się nigdy nie pomyli…










 

 

 

 

 


 


See also:
Najnowsze artykuły:

Aktualizowany: piątek, 24 lutego 2017 07:32
 

Komentarze 

 
#6 czytacz 2017-03-01 11:46
Nauczyciel, vel VOX- słabe to co piszesz. szkoda, że tacy "nauczyciele" nasze dzieci uczą.Wielkie mi wykształcenie "nauczyciel".
Wykształcenie nie gwarantuje jednak minimalnej kultury. Wyrazy współczucia.
Cytować
 
 
#5 jancio 2017-02-28 22:47
A cóż w tym złego jak ktoś pracuje na stanowisku pomoc w kuchni! Vox i nauczyciel słoma z butów wychodzi?!
Cytować
 
 
#4 vox 2017-02-27 10:48
Do Nika-rozumiem,że pracowała Pani w przedszkolu na wyspach jako pomoc w kuchni lub ogrodnika.
Cytować
 
 
#3 nauczyciel 2017-02-26 19:41
Pani Niko nasze nauczycielki były w ramach "programu" w Anglii a Pani nie kuma bo pisze o Wielkiej Brytanii - może Pani pracowała w przedszkolu jako pomoc w kuchni bądż ogrodnika.
Cytować
 
 
#2 Nika 2017-02-25 18:10
Mieszkam w Wielkiej Brytnii i rownie pracowalam w przedszkolu tutaj jak i w szkole i powiem Tak: Czésc z tego co przeczytalam w tym artykule nie zgadza sie z tym co jest w przedszkolach w UK:) Takze zastanawiam sie czy PAnie ktore tutaj przyjechly zrobily sobie jedynie wycieczke turystyczna czy naczytaly sie innych artykulow wyszukanych w google. Tak czy inaczej system jest inny ,ale to ze dzieci jedza w przedszkoly na dywanie ??? W mojej grupie przedszkolnej mieli stoliczki jak i krzesla dostosowane do wieku:)i przede wszystkim najpierw dzieci ustawiaja sie w kolejce do lazienki aby umyc rece:). Rodzic nie wchodzi na przedstawienia szkolne typu Dzien matki lub babci ??? Brednia gdyz a kazdej szkole maja organizowane Performance Day :) Takze nie wiem czy jest sens korzystac z takich programow a jak juz to moze w koncu w odpowiedni sposób ? :)
Cytować
 
 
#1 Sancho 2017-02-24 07:54
znak STOP w przedszkolu ??! To chyba jakiś żart! Od razu przeniósłbym dziecko...
Cytować
 

Dodaj komentarz

Użytkownicy zarejestrowani mogą wprowadzać komentarze bez moderacji. Zachęcamy do rejestracji na portalu ezdunska.pl


Kod antysapmowy
Odśwież

 
Reklama
Reklama




                              Partnerzy:
                                 
Copyright© Agencja Informacyjno - Artystyczna "Jarso - Media" Sławomir Cybulski